Strona:PL Čech - Pieśni niewolnika.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pociech łza tu nic nie zdole,
Jesteś rabem, rabem bądź;
Hej tam, ani mru-mru w dole!
A kto piśnie — łeb mu ściąć.

Lecz starczy ramion
Najlżejszy skręt,
W ciszy szczęk słychać
Żelaznych pęt.

Taka w szczęku tym wymowa,
Że jej żadna moc nie stłumi;
Otrok ją w swem sercu chowa,
Pan w swój sposób ją rozumie.
Ona jad mu, niby jędza,
Sączy do biesiadnych kruż
I sen z powiek wizją spędza,
Że dzień pomsty bliski już.

Tekel ufarsin
Biblijnych Zend,
Pisze mu ręka
W pobrzęku pęt.

Próżno szepce: „Niech tam chrzęści
„Pozbawiona miecza dłoń,
„Przeciw burzy gołych pięści
„Starczy mych siepaczów broń.“ —
Lecz do czasu! bo dzień błyśnie,
Gdy nic pomsty nie odwlecze,
Gdy gwałt gwałtem się odciśnie
A stal kajdan zmieni w miecze.