Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/322

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ludzi z sąsiedztwa. Panowanie Desglands’a miało się ku schyłkowi; pomiędzy zaś biesiadnikami, znajdował się szczęśliwiec, ku któremu niestałość damy zaczynała się przechylać. Siedzieli przy stole; Desglands i jego rywal obok siebie, naprzeciw pięknej wdowy. Desglands przywoływał na pomoc cały swój dowcip aby ożywić rozmowę; zwracał się ku wdowie z najbardziej dwornymi komplementami; ale ona, roztargniona, nie słyszała nic, i oczy miała utkwione w jego rywala. Desglands trzymał w ręku świeże jajko; chwyta go konwulsyjny skurcz, wywołany zazdrością, ściska pięść, i oto jajko wyskoczyło ze skorupki i rozbryzgnęło się na twarzy sąsiada. Ten czyni wymowny ruch ręką. Desglands chwyta go za rękę, zatrzymuje i mówi do ucha: „Panie, wystarczy: uważaj że otrzymałem...“ Zapada głęboka cisza; pięknej wdowie robi się słabo. Obiad był krótki i niewesoły. Gdy wstano od stołu, pani każe wołać Desglands’a i jego rywala do osobnej komnaty. Wszystko co kobieta, bez ujmy dla siebie, mogła uczynić aby ich pojednać, uczyniła; błagała, płakała, mdlała, i to na dobre; ściskała ręce Desglands’a, odwracała oczy zalane łzami ku tamtemu. Mówiła jednemu: „I pan mnie kochasz!...“ drugiemu: „I pan mnie kochałeś...“ obydwom: „I wy chcecie mnie zgubić, chcecie mnie uczynić bajką całej okolicy, przedmiotem wzgardy i nienawiści! Wiedzcie, ktokolwiek z was wydrze życie przeciwnikowi, nie chcę widzieć go na oczy; nie może być ani moim przyjacielem ani kochankiem; ślubuję mu nienawiść która nie skończy się aż z życiem...“ Następnie, znowu popadła w omdlenie, i mdlejąc mówiła: „Okrutni,