Strona:PL-Boy-Igraszki kabaretowe.djvu/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ani sposób na studya
wygnać go w pole:
— W domku ciepło i sucho,
już ja tam wolę!
Nabrał w domu ochoty
Do uczciwej roboty,
Przepisuje na czysto
Został djurnistą.

I tak życie domowe
płynie bez chmurki,
Cieszą się także wasze
żony i córki;
Zamiast spieszyć w tym celu
Z artystą do hotelu,
Chronią się pełne sromu
W malarskim domu...

Spieszcie więc Krakowianie
z ofiarną dłonią
Niech i biedni malarze
głowę gdzieś skłonią
Wszakże i tak z tej braci
Czynszu żaden nie płaci
Zbędziecie się tej kliki
Kamieniczniki!!