Strona:PL-Boy-Igraszki kabaretowe.djvu/062

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie będę budził dawnych mar — —
Wszak musiał prysnąć szczęścia czar
Tak — lub inaczej...
 
Na wieki pomnieć będę ten
O Twej miłości cudny sen,
Upojeń tyle,
Lecz nim me serce strącisz w grrrrrrrób — —
Ach, pozwól zostać u Twych stóp
Jeszcze choć chwilę!

Nim pójdę cicho i bez skarg,
Zcałować pozwól z Twoich warg
Ten wdzięk dziewczęcy —
Niech Twoich ust niestarty ślad
Na ustach mych uniosę w świat,
Nie pragnę więcej...

W Twych sukniach pozwól twarz mi skryć
I choć przez chwilę jeszcze żyć
Szczęścia wspomnieniem,
Gdy pieszczot mych palący szał
Twych zmysłów szukał, aż się stał — —
Wspólnem westchnieniem...

Twą głowę pochyl na mą skroń
I włosów Twych drażniąca woń
Niech mnie upoi —
Po raz ostatni jeszcze niech
Usłyszę spazmatyczny śmiech
Rozkoszy Twojej...