Przejdź do zawartości

Strona:PL-Boy-Igraszki kabaretowe.djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

Nasi piewcy idealni.
Ignorują światek ciasny,
Co się kręci wśród sypialni
Czasem cudzej, czasem własnej,
 
Gdy już hukną wielkim głosem:
»Zdrowie zacnej młodej pary!«
Któżby się tam troszczył losem
Krajowej Madame Bovary...

Rzucona z takim hałasem
Jak tam plącze się zagadka?...
Jakieś echa tylko czasem
Nas dochodzą: żona... matka...

Aż po lat przydługiej seryi
Znowu ją sadowią na tron,
Gdzie ozdobą jest galeryi
Legendarnych polskich matron.