Strona:PL-Boy-Igraszki kabaretowe.djvu/027

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


NASZYM HYMENOGRAFOMANOM.

Literacki nasz ogródek
Pachnie wśród księgarskich półek
Wonią mirtów, niezabudek
I przeróżnych innych ziółek.

Te inspekta czyste, ładne,
Co od rosy lśnią porannej,
To królestwo samowładne
Legendarnej polskiej panny.

Dla Niej, dla tej jasnej wróżki
Nasi geniusze się trudzą,
Aby mogła do poduszki
Ubrać się w poezyę cudzą.

Przez Nią, za Nią, dla Niej, od Niej
Wszystko bierze swój początek,
Od HYMENU jej »pochodni«
Natchnień się rozpala wątek.

W prochu wielbi nasza małość
Dziewiczości Arcy-statut
Panieńskiego... wdzięczku całość
To najwyższy Stwórcy atut!