Strona:PL-Boy-Igraszki kabaretowe.djvu/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


V.

Tak się trapi dobra ciotka
Pełna gracyi, zacna, słodka,
Lecz największą ma subjekcyę
Gdy rozpocznie z Józiem lekcyę.
Dojdźże ładu z taką głową,
Zawsze ma ostatnie słowo!
Ciotka prawi o trzech psalmach,
Józio o tańczących palmach;
Ciotka mu o apostołach,
On jej o spermatozoach;
Ciotka uczy kto był Gallus,
On poprawia: Ciociu, Phallus!
Ciotka znów z innego wątku
Baje o świata początku,
Józio się ząb za ząb kłóci,
Ze świat cały powstał z CHUCI.
(Mruknie ciotka w pasyi szewskiej:
Wciąż ten łajdak Przybyszewski!)
Ciotka znów o ideałach —
Józio: Ciociu, co to wałach?
Taką Ciotka ma subjekcyę,
Gdy rozpocznie z Józiem lekcyę.