Strona:Ostoja - Szkice i obrazki.djvu/292

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


oczy. Łez nie znał, gdyż nie znał dzieciństwa, urodził się nędzarzem, a na słabość i mazgajstwo nie miał czasu; w ciężkich chwilach zaciskał zęby i mur głową przebijał; gdy patrzył na nią, czuł, że mu się w oczach szkliło. Miał dwie jesionowe szafy, w których znajdowało się trochę wybornych instrumentów medycznych i kilkadziesiąt cennych książek; sprzedając zawczasu, otrzyma za nie paręset rubli. W tym celu wypróżnił w biurku jedną szufladkę, wytarł z kurzu, a wysunąwszy, dmuchał w nią przez chwilę, usiłując oczyścić najdokładniej — wszak tu miał złożyć cząstkę przyszłości swej żony. Kiedy wynosił pierwsze dwie książki, czynił to ze złodziejską przezornością: z rana, wychodząc do szpitala, wyjął je z szafy ostrożnie położył na sofie i przykrył paltotem, a gdy się przekonał, że żona zajęta w drugim pokoju, wysunął się do przedpokoju. Zdawało mu się, że gdy ona ujrzy książki, wszystkiego się domyśli. Zdziecinniał z bólu i osłabienia. Gdy, wróciwszy, otworzył szafę, i spojrzał na szeroki przedział pozostały po wyjęciu dwóch grubych książek ze ścisłego szeregu — zasłonił oczy ręką. Była to jakby pierwsza grudka ziemi uderzająca o wieko jego trumny: w trupie drgnęło żyjące jeszcze serce. Tego dnia złożył pierwsze ośmnaście rubli; odtąd szufladka napełniała się kosztem opróżnionej szafy. Próbował przytem namówić żonę, żeby się uczyła akuszeryi. Projekt ten dodał mu sił; przez kilka dni czuł się rzeźwiejszym, nie kaszlał i poweselał. Tymczasem mógłby przecież ułatwić jej naukę, pracowałby... oh, żeby zdołał zostawić jej choć cząstkę swej wiedzy, uniósłby z sobą ból serdeczny, tęsknotę, ale nie rozpacz. Lecz ona śmiała się z tego projektu. Czyż nie miała zajęcia w domu? Zresztą, na co to się przyda?
— A jak mnie nie stanie? — szepnął niechcący niby i odwrócił głowę szukając czegoś na biurku.
Nie lubiła takich strasznych rozmów. Tegoż wieczora namówiła go do odwiedzenia jednego z kolegów, który,