Strona:Ostoja - Szkice i obrazki.djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


śpiewać przestała, chodziła jakby nieswoja i tylko ukradkiem ucierała oczy rękawem. Próbował przemawiać do niej, odpowiadała jednem słówkiem i zmykała, bo na widok jego żal serce oblewał!
— Wolałby ja kark skręcić, do ślubu jadąc! mruczał sam do siebie; żal tej dziewczyny... gdyby można było... eh, co o tem myśleć, wszystko skończone!
Coraz częściej żałował, że pokwapił się na wieprza i krowy. Lżej mu się zrobiło na duszy, gdy Nastka przeszła na służbę do drugiej wioski.
— Tam ludzie mniej dokuczać będą, i mnie łatwiej do niej podejść czasami, rozmyślał, i już w miasteczku kupił trzy sznurki niebieskich paciorek, czerwoną wstążkę i chciał oddać Nastce na drodze, ale tej niedzieli nie spotkali się z sobą; schował więc podarek za siermięgę i poszedł do chaty. Nazajutrz żonka znalazła paciorki i wstążkę pod ławą; obejrzała, przymierzyła, pewna, że to dla niej na zgodę mąż kupił! Całowała go ile sił stało, a gdy wyrwa się nareszcie, dopędziła jeszcze na dworze i pocałowała kiłkakroć w plecy.
— Odczep się! ofuknął, i czerwony ze złości poszedł ochłonąć za wrota.
Raz kosił za odrobek trawę o wiorst kilka od wioski i do chaty nie zaglądał już od dwóch dni; jadał chleb i solone ogórki, miał w zapasie garniec odgotowanych kartofli, i wody było poddostatkiem w rzece, co wązkiem korytem płynęła pod krzakami, wiła się przez łąkę i znikała gdzieś wśród wysokiej trawy. Roboty miał jeszcze na dni parę, a może i więcej, nie troszczył się o to, byleby tylko pogoda służyła! Do chaty nie śpieszył; tam na łące odżył poweselał nawet! Dokoła las zżółkły mienił się na słońcu różnobarwnemi liśćmi, ciszę przerywał brzęk kosy i świerszcze ogrzane promieniami, czasem głuchy szmer skrzydeł leśnego ptaka zaszeleściał mu nad głową. Nie podnosząc oczu, wiedział kiedy leciały żórawie, a kiedy stado wron