Strona:Ostoja - Szkice i obrazki.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wszystko. Prezesowa umiała mówić przekonywająco, z wielką znajomością rzeczy; sąd jej był wyrokiem dobrego tonu.
— No, czy ja zgłupiałem, czy one już takie mądre? rozmyślał biedak, paląc cygaro dwa razy droższe niż za kawalerskich czasów. Bywam przecież tu i owdzie, a prawdę mówiąc, nigdzie takiej parady jak u nas nie widzę. Z czasem to skończyć się musi.
„Stara“ coraz więcej stawała się wstrętną; ckliwo mu się robiło, gdy poczuł zapach paczuli, gdy usłyszał szelest wiecznie jedwabnej sukni; sucha, sztywna figura etykiety nabawiała go dreszczu, zarówno jak widok zimnej wody w wietrzny dzień jesienny; wpływ jej widział na każdym kroku, czuł, że się zaprzągł do wozu, którego ciężar stanowiła wyłącznie najtroskliwsza z matek.
— Z temi babami sam djabeł nie poradzi! Mruczał, wracając z dziesiątej z rzędu wizyty u jakiejś stryjecznowujecznej cioci jenerałowej; głupi będę, jeśli pozwolę zawieźć się jeszcze gdziekolwiek. Jeździł potem nieraz jeszcze, a po każdej wizycie mama winszowała im, że rozszerzają kółko swoich znajomych, zabierając tak wyborowe stosunki. Przyczem nie zaniedbała dodać, że należy być jeszcze u p. K. z powodu dalekiego pokrewieństwa, u pp. D., G., F., z jakichś tam mniej lub więcej własnych powodów.
— Byliśmy już, zdaje się, u całego alfabetu, odpowiadał wpółżartem.
— Krynia ma rozległe koalicye, przywykła do wyborowego towarzystwa...
Oh, wiem o tem; z czasem odwiedzimy wszystkich, ale naraz za dużo tego dobrego!
— Szanowny pan nie zaprzeczy jednak, że Krynia powinna odwiedzić swoją chrzestną matkę! Jestto dama najlepszego towarzystwa, zapewne się dziwi, że dotąd nie okazano jej należnej grzeczności!