Strona:Opis ziem zamieszkanych przez Polaków 1.djvu/521

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jące pośród ludu polskiego, zbliżało się więcej do niego, liczyło się więcej z jego zwyczajami i potrzebami i uwzględniało w większym stopniu jego język ojczysty. Zdarzały się niewątpliwie wyjatki, ale na ogół temu duchowieństwu zarzutu świadomej i systematycznej germanizacyi w czasach dawniejszych robić nie można. Dziś jest inaczej. Do stosunków między władzą kościelną a ludem polskim na G. Śląsku można odnieść wszystko to, cośmy powiedzieli wyżej o stosunkach w Prusach Zachodnich, a zwłaszcza na Warmii. Władza duchowna spoczywa tam wyłącznie w rękach Niemców, którzy, przejmując się coraz więcej patryotyzmem pruskim, przyczyniają sie chętnie do germanizowania ludu polskiego za pomocą środków kościelnych. Dążność ta uwydatniła się w szczególni jaskrawy sposób, odkąd zarząd dyecezyi spoczął w rękach zupełnie sprusaczonego, a energicznego i bezwzględnego w wyborze środków biskupa Jerzego Koppa. W miarę nacisku i budzącej się równocześnie świadomości narodowej wśród ludu, stosunki między tym ludem a władzą duchowną i księżmi, uległymi jej życzeniom politycznym, zaostrzały się powoli, ale nieustannie, i ostatecznie doszło do gwałtownego wybuchu. Warunki, sprzyjające rozbudzeniu się świadomości narodowej wytworzył sam rząd pruski przez swą walkę z kościołem katolickim w epoce Bismarckowskiej (t. zw. „walkę kulturną“). Wówczas jeszcze lud ten, z wcale nielicznemi wyjątkami, był pod tym względem narodowym zupełnie obojętny; jedyną ideą, która go ożywiała, była idea religijna. Gdy więc Bismarck wystąpił przeciw duchowieństwu katolickiemu, lud górnośląski stanął po stronie sług kościoła i wtedy po raz pierwszy uświadomił sobie przeciwieństwo między sobą a rządem i ideą państwową pruską. Kamień, strącony z wyżyn niezręczną ręką „żelaznego kanclerza“, pociągnął za sobą lawinę, której powstrzymaniem dziś próżno trudzą się Prusacy. Niebawem jednak drogi ludu polskiego i stronnictwa katolickiego, które powstało dla odparcia zamachów Bismarckowskich, rozeszły się. Rząd, jeszcze za czasów Bismarcka, dał za wygraną i zawarł pokój z kościołem, a stronnictwo katolickie, t. zw. „centrum“, nabrało wpływów w ciałach prawodawczych, poczęło powoli zamieniać się na stronnictwo rządowe, przejmować się dążnościami rządu i odczuwać z przykrością budzący się ruch antyniemiecki ma Śląsku,