Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   42   —

Pewnego razu przyszła kolej na starego zająca. Ten myślał:

Gdy kocha się życie, i w strachu postępuje się skromnie:
Cóż mi teraz na łasce lwa zależy, gdy mię śmierć czeka!

— Dlatego też pójdę powoli.
Gdy go ujrzał lew głodem dręczony, rzekł do niego z gniewem:
— Dlaczego tak późno przybywasz?
Zając odrzekł: — Nie moja to wina. Po drodze zatrzymał mię siłą drugi lew. Przysiąc musiałem, że do niego powrócę, i przychodzę do ciebie oznajmić ci o tem.
Z gniewem krzyknął lew: — Chodź prędko i pokaż mi, gdzie się ten łotr ukrywa.
Zając doprowadził lwa do głębokiej studni i rzekł:
— Przystąp bliżej, panie, i patrz. — I przytem pokazał mu własny jego obraz w wodzie.
Lew rozgniewany ze złością rzucił się na dół i poniósł śmierć.
— Dlatego też powiedziałem:

Kto mądrość ma, ten mocnym jest; głupi nie przyjdzie do władzy;
Zajączek w lesie zgubił dumnego lwa.

Koniec opowiadania siódmego.

Samiczka rzekła: — Wysłuchałam uważnie tego. Teraz powiedz, co ma nastąpić.
Wtedy odrzekł samiec: — Do stawu w pobliżu przychodzi często książę i kąpie się. Porwiesz mu złoty łańcuch, który zdejmuje z siebie, i przyniesiesz do dziupli w naszem drzewie.
Gdy wkrótce potem książę przyszedł się kąpać, samiczka uczyniła, co jej polecono. Służący biegli za łańcuchem, zajrzeli do dziupli, zobaczyli węża i zabili go.
Dlatego też powiedziałem:

Staraj się uczynić podstępem,
Czego siłą uczynić nie możesz;
Czarnego węża śmierć spotkała,
Gdy wrona złoty łańcuch zabrała.

(Jan Kwietniewski).