Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/502

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   488   —

Potargałem z rozsądku namowy!...
Darmo chcesz mię karmić złudzeniami:
Już mię żadne twe sidło nie zmami.
Przez grożące mi śmiercią pustynie
Jam przejechał z wielbłądem jedynie!
Gdy on trawę żuł przez noc zgłodniały,
Członki moje w siodle spoczywały,
Ostrze miecza pod głową błyszczące,
Jakby drgało w niem mrówek tysiące;
Polerownym zwą go towarzysze.
Kto go ostrzył? pamięć nie dopisze...
Żem się jeszcze opamiętał w porę,
To za boskie zmiłowanie biorę.
Gdy Bóg ze mną, niczem się nie trwożę,
Bogobojność — bezpieczeństwa łoże.

(J. A. Święcicki).

III. Szanfary.
Kasyda[1] (nieco skrócona).

Bracia moi, postawcie wielbłądy na nogi!
Dzisiaj Szanfary od was jedzie między wrogi.
Gotowe juki rzemień do garbów przycisnął:
Dalej w drogę! Noc ciepła i księżyc zabłysnął.
Dalej! — Jeśli przed skwarem na ziemi są cienie:
Dla mężnego przed hańbą znajdzie się schronienie;
I nie będzie mu ciasno, jeśli przy rozumie
Gonić rozkosz, a zgubie wymykać się umie.
Znajdę ja druhów, których przyjaźń więcej warta:
Znajdę płowego wilka i pstrego lamparta,
Hienę, zdobycz kroki pędzącą chromemi —
To moi przyjaciele. Niemasz między niemi
Półgłówka, co mu tajnia w ustach nie doleży,
Co brata błądzącego z szyderstwem odbieży:
U nich na krzywdę zemsta, na gwałt moc gwałtowna,
Waleczni, ale w męstwie żaden mi nie zrówna.
Nieprzyjaciołom pierwszy ja skaczę do oczu,
A gdy przyjdzie łup dzielić, stoję na uboczu.
W dziale łupów łakomstwo chyżością zwycięża:
Ja czynię obyczajem dostatniego męża;
Nikt wielkością umysłu nie zdoła mi sprostać,
A kto czuje swą wyższość, godzien przy niej zostać.

  1. Zdaniem nowszej krytyki jest to utwór późniejszy, mylnie przypisany Szanfaremu. Wyobraża on poetę opuszczającego swoje pokolenie Asd za to, że odmówiło mu pomocy do pomszczenia krzywdy, jakiej doznał ze strony pokolenia Salaman.