Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/461

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   447   —

i gdzieś w rękawie się ukrywa.
Jak tam jęczeli, jak płakali
w onej rozległej sali!
Nie umiałyby tej boleści
podołać ludy z ziem trzydzieści!
I tak naokół każdej ściany
podniósł się oszczep krwią oblany,
co uczyniwszy, wnet za progi
skierował giermek swoje nogi.
Potem się ludu żal ułożył,
co z tego bolu się wytworzył,
gdy owy giermek wniósł był w ręku
oszczep do sali, sprawcę jęku.

A jeśli was nie znużę,
to dalej wam posłużę
i rad opowiem od początku
o cnych sprawowań dalszym wątku.
Przy samym końcu sali
otworzyły się drzwi ze stali,
a niemi weszły dwie dziewoje —
Słuchajcie, jakie na nich stroje!
Wielką-by miłość temu dały,
ktoby w ich służbę poszedł, śmiały.
Przecudne to kochanki!
Dwa na ich włosach wianki,
uwite z kwiatów miłej woni.
Każda z nich niosła w dłoni
świecznik złocisty; włos z ich głowy
spływał, rozwiany, długi, płowy.
I świece niosły zapalone.
Nie trza zapomnieć, w jakiej one,
Cudne dziewice, lśniły szacie,
gdy je ujrzałeś w tej komnacie.
W sukni grafini z Tenabroku
brunatny szkarłat błyszczał oku,
w takimże stroju jej powierna.
Fałdów i sprzączek moc niezmierna,
a nad biodrami, w smukłym stanie,
podwójne miały przepasanie.
Z kolei weszła wraz z swą drużką
księżna, a każda z nich z sztalużką
z słoniowej kości utoczoną.
Kraśne ich wargi ogniem płoną.
Wszystkie się pokłoniły,
a dwie z nich ustawiły
przed gospodarzem swe sztalugi.
Tak się sprawiwszy, wierne sługi,
mając przystojność cną na względzie,
stanęły wszystkie w jednym rzędzie.
Na wszystkich czterech jednakowy
błyszczał się strój od stóp do głowy.
Co się nie stało, patrzcie, daléj!
Dwa razy cztery pań do sali
weszło za niemi: w ręku świéce
dzierżyły cztery dziewice,
a drugie cztery za te progi
przyniosły kamień drogi.
Wszystkim on znany jest z nazwiska —
Granat-hiacynt — a tak błyska,
jak słonecznego światła smugi.
Kamień szeroki był i długi,
rznięty w tak gładkie, cienkie płyty,
że może być na stół użyty,
przy którym do uczty nielada
sam-ci gospodarz siada.
Jak gdyby za rozkazem,
przy gospodarzu wszystkie razem
stanąwszy, głowy swe skłoniły.
Cztery z nich płyty położyły
na owe z słoniowej kości
sztalugi takiej białości,
że niczem jasność śniegu.
Potem stanęły znów w szeregu.
Od świeżej trawy zieleniéj
na wszystkich ośmiu się mieni,
aksamit z Agagugi,
dobrze skrajany, suty, długi.
A w samym środku strój był spięty —
pas miał kosztowny wązko cięty!
Każda z tych ośmiu niebianek
miała na włosach wianek,
uwity z kwiatów niewielu.
Hrabia Iwain na Nonelu,
a także Jernis, pan na Rylu
pomimo mil dalekich tylu,
dali w tę służbę córy swoje:
Co za przedziwne stroje
miały księżniczki te hoże!
Od ości ostrzejsze dwa noże,
godne podziwu okrzyku,
przyniosły z sobą: na ręczniku
każdy z nich leżał, srebrzysty.
Mistrz je wykonał rzeczywisty,
a takiej były ostrej siły,
że nawet stalby przekroiły.