Strona:O literaturze rosyjskiej i naszym do niej stosunku, dziś i lat temu trzysta.djvu/071

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


znaczył się w nich głęboko — nie zależeli jeszcze pola Polacy; obok gospodarstwa koń w tych maksymach dziwnie góruje. Odznaczają się one nieraz nadzwyczajną trafnością; widać, że obserwował Zabczyc dobrze, a uwagi swe w lapidarną umiał ubierać formę. Koniecznie należy się tym arcyciekawym utworom wznowienie — wydał je już Adalberg w Księdze Przysłów, ale porozrzucał je, poopuszczał wiele, a niektóre i cenzura warszawska, arcysroga wtedy, owałaszyła, np. łaska pańska, ruski dar, panieńskie ofiary radzi się odmieniają — ruski dar padł jej ofiarą. Dla niewczesnej pruderji opuścił np. Adalberg takie dictum Zabczyca: Koń do białejgłowy podobien w ochędóstwie i w kształcie; konia zastałego na piasku zapocić, chceszli nieodmienną powolność zastać. A towarzysza w pierzu zagrzać do zapocenia, chceszli większą wdzięczność poznać, bo alias i koń zrzuca i żona złaje. Albo takie: Przy paniej nie obłapić, nie urznąć palcata w lesie, mieć chleb a nie jeść, poszło na jałata (nikczemnika); albo: Husarzowi na koń ciżma, kozakowi bót, hajdukowi trzewik, burkownikowi baczmaga (co komu przystoi); albo: Komu