Strona:O literaturze rosyjskiej i naszym do niej stosunku, dziś i lat temu trzysta.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sna polska widocznie już upadała, już się zaznaczał powoli nadchodzący groźny zastój umysłowy saski, przeważały w niej potworne ascetyki i jeszcze potworniejsze panegiryki — przynajmniej w drukach i w narodowym języku. Więc nikt już w Polsce nie czytał Modrzewskiego o poprawie rzeczypospolitej, kronik Bielskiego, Stryjkowskiego, Gwagnina, a takie właśnie rzeczy, poważne, mądre, tłumaczyli sobie teraz Rosjanie, wybierali starannie, co im korzyść przynosić mogło.
Korzyść, pożytek dotykalny, więc rzeczy astronomiczne i kalendarzowe, dziejowe, medyczne, nawet sławna Cwierciakiewiczowa XVII wieku (Compendium ferculorum Czernieckiego) doczekały się zaszczytu tłumaczenia. Oprócz pożytku namacalnego dbano o lekturę budującą, tłumaczono dawniejsze, lepsze ascetyka — wyłączano tylko dzieła fantazji i smaku, przedewszystkiem poezję. Więc Kochanowski, chociaż jego psałterzem tak się w Moskwie cieszono (w Polsce już o nim zapomniano całkiem!), że pierwszy nadworny niby poeta carski, Simeon Połocki, własny przekład psalmów wydał, ażeby polski z rąk moskiewskich wytrącić — więc Szymonowic,