Strona:O literaturze rosyjskiej i naszym do niej stosunku, dziś i lat temu trzysta.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


łączyć mogło, była właśnie Polska i szkoły jej. Na Rusi więc nie było oświaty — dziś sami Rosjanie to przyznają: taki Gołubiński np., znakomity historyk cerkwi ruskiej, wręcz twierdzi przeciwko wszelkim mrzonkom i uroszczeniom dawnych historyków, od Tatiszczewa do Karamzyna, że »u nas, od Włodzimierza Wielkiego do Piotra Wielkiego nie było oświaty, »proświeszczenia«, była tylko gramotność, t. j. nauka czytania i pisania«.
Nie było ludzi oświeconych, byli tylko ludzie, którzy czytać umieli i zaczytywali się w nędznych przekładach Ojców Kościoła i innych greckich pism religijnych, kronik i kilku powieści, jak o Aleksandrze Macedońskim.

To był jedyny ślad jakiejś kultury, jedyne, co oświatę dawało tej Rusi zacofanej. Ze[1] to się zmieniło, zawdzięcza Ruś moskiewska Rusi kijowskiej, która właśnie od Polski pisać i myśleć się nauczyła. Pierwsze próby sięgają nawet czasów dawniejszych, jeszcze przed propagandą protestancką i katolicką, sama ciekawość, zazdroszcząca Polakom tych skarbów umysłowych i rzeczy ciekawych, spowodowała, że na Rusi Czerwonej i Białej znajdował się jeden i drugi, co to czytał

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – Że.