Strona:O kogucie i lisie (1939).djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W tej chwili biedny kogucik zrozumiał, że był rzeczywiście nicponiem.
— Ach, moja Białopiórko, nie byłem dobrym mężem dla ciebie — jęknął — a teraz już wszystko stracone.
Tymczasem myszka wybiegła spod łóżka, gdy tylko lis wyszedł. Pobiegła do studzienki i opowiedziała kurce, co się stało.
— Ach, nieszczęście, Białopiórko, nieszczęście! — jęczała. — Gdybym to ja poszła po wodę, obroniłabyś kogucika.
— Lamenty nic nie pomogą — powiedziała kurka — ale mam ja sposób na uratowanie kogucika. Tylko musisz mi pomóc, Szarusiu.
Pobiegła do piwnicy i razem z myszką przyniosły dwie flaszki dobrego wina.

Kurka przekradła się krótszą drogą i porzuciła wino na ścieżynce, którą miał za chwilę przechodzić lis. Ukryła się w krzakach i czekała. Rzeczywiście po chwili ukazało się lisisko z workiem na

16