Strona:O kocie, który sam chadzał na przechadzkę.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i widział w jaskini światło ognia, i wietrzył zapach ciepłego, białego mleka. I naraz odezwał się:
— O, mój wrogu i małżonko wroga mojego, gdzie jest dzika krowa?
Kobieta rozśmiała się i rzekła:
— Dziki zwierzu z dzikich lasów, wracaj do lasu, bo zaplotłam me włosy i precz odłożyłam magiczną łopatkę, gdyż już nie potrzebujemy w naszej jaskini ani nowych przyjaciół, ani sług.
Kot odparł:
— Nie jestem przyjacielem, ni sługą. Jam jest kot, który sam chadza na przechadzkę; ale chciałbym bardzo dostać się do waszej jaskini.
Kobieta powiedziała:
— Dlaczegóż nie przyszedłeś z pierwszym przyjacielem pierwszej nocy?
Kot rozgniewał się bardzo i odrzekł:
— Czy dziki pies obmawiał mnie przed tobą?
Wtedy kobieta znów rozśmiała się i rzekła: