Strona:O Krasnoludkach i żelaznych górach (1929).djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 14 —

Czekaj, ja cię tu nauczę!... będziesz robił, gdy nie każę?... ja cię z tego świata zmażę...
Więc zaczyna się znów bicie, ktoś go rani mocno, skrycie... ktoś okrutnie go wciąż nęka... Jakaż straszna dla mnie męka! — jęczy chłopię biedne zcicha, nie obraca się, lecz wzdycha...
Wtem gromady biegną całe... jakieś brzydkie karły małe, kamieniami obrzucają i spokoju mu nie dają...
Poraniony, nieszczęśliwy, stoi chłopiec ledwie żywy, wreszcie łapie ktoś za głowę, szarpie, mękę sprawia nową...
— Ach! zabiją mnie młodego, mnie chłopaka niewinnego! Cóżem zrobił, że mnie biją? że się za mną karły kryją?...
Chyba rzucę tę robotę, co dać może dolę złotą... Sił już nie mam, krew upływa, doloż moja nieszczęśliwa!...