Strona:Oświęcim - pamiętnik więźnia.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


do naszych sił i do żywienia wysiłku, by torturować przy tej sposobności i trzymać w stałym napięciu. Tymbardziej, że nawet ciężko chorzy musieli wychodzić do pracy. Sądzę, że nadzór nie gorzej od nas pojmował zupełną zbędność i bezcelowość niektórych wykonywanych w obozie prac. Ale to nie przeszkadzało: wymagać, dopingować, bić, karać.
Czasami nie było pracy do wykonywania. Wtedy ustępowali capowie a przejmowała nas grupa dozorców. Zaczynały się ćwiczenia ”gimnastyczne”, o których już pisałem. To bywało nieraz jeszcze cięższe do wytrzymania!
Capowie, poza całkowitą, nieograniczoną swobodą bicia więźniów, którą sobie przyswajali od chwili objęcia ”urzędu” — nie mieli prawa osobiście przedstawiać więźnia do t. zw. protokułu czyli kary protokularnej, regulaminowej, o charakterze i wysokości której decyduje komendant obozu. Ta sprawa musiała iść od capo do SS-mana i ten dopiero posuwał ją dalej. Jedynym przywilejem ciężko pracujących była zwiększona racja chleba /3 razy w tygodniu po 1 kg./


VIII.

Przechodzę więc teraz do kwestji kar.
Ludzie, którzy nie bywali w obozach koncentracyjnych najczęściej łączą ze sobą sprawę kar z codziennym, powszechnym biciem i zatłukiwaniem więźniów. Otóż te rzeczy my odróżniamy i trzeba je rozróżniać. Kary, jakie wyznacza władza obozu za różne przewinienia, są wogóle ciężkie; niektóre — straszne; jedyna kara lekka — to jest pozbawienie wolnej niedzieli. Ta kara jest też marzeniem wszystkich więźniów.
Kara ciemnicy polega na zamknięciu w t. zw. bunkrze, maleńkiej pustej celi, o wodzie i odrobinie chleba. Ciepłą strawę dają do ciemnicy raz na kilka dni. Kara ta bywa jeszcze łączona z chłostą.
Kara polewania wodą. Stosowana bywa niezależnie od pory roku i może trwać od 15 min. do 1 i ½ godz. Więźnia w ubraniu polewa się wodą z gumowego węża. To się zwykle kończy zapaleniem płuc. Bicie wodą z hydrantu z małej odległości, gdy chodzi o twarz, powoduje nieraz uszkodzenia gałek ocznych; bicie wodą w pierś wstrzymuje działalność serca i w pewnych wypadkach powodować może śmierć na miejscu.
Bardzo ciężka jest kara ”słupka”, właściwie stara wojskowa kara austriacka, stosowna nie publicznie, na strychach budynków. Człowieka podwieszają za ręce, związane za plecami do słupka tak, by końce, czubki palców u nóg nie mogły się oprzeć o ziemię, ale jej zlekka dotykały; oprawcy rozsuwają przytym wiszącemu nogi; ból od wyłamywania rąk, ból stawów w ramionach, w rękach jest podobno straszliwy /ja nie miałem tej kary/; jest to tak bolesne, że silni mężczyźni podczas tej kary poprostu wyją i ryczą z bólu. Jednorazowa ”dawka” słupka nie może przewyższać godziny, ale skazują na 2 i 3 godziny ”na raty”, w różnych dniach! Lepiej, spokojniej znoszą tę torturę ludzie o silnej woli /choć nawet wątlejsi fizycznie/ albo też bardzo wierzący, których ten rodzaj męczeństwa zbliżać się zdaje do Chrystusa. Tak to sobie teraz rozumiem, przebiegając w myśli znane mi wypadki kary ”słupka”. Do kar ”regulaminowych”, wynikających z zapisania w ”protokule”, należy oczywiście również kara chłosty.
Na karę chłosty skazują naogół za przewinienia, uważane za największe; stosuje się tu publicznie karę chłosty, na placu, w obecności ustawionych w szeregi wszystkich internowanych... Skazują na 25, 50 i do 100 razów po 25 dziennie. Oczywiście 100 razów to jest pewna śmierć, ale mało kto z nas, wyczerpanych i wymęczonych, może wytrzymać ponad 50 razów i ostać się przy życiu, gdyż muszę zaznaczyć, że nie jest to byle jakie uderzenie, tylko walenie z ramienia, z całej siły. Tłuką kijami, bykowcem, rzadko gumą. SS-mani mają pod tym względem nienajgorszą orientację, gdyż wiedzą w jakim miejscu więcej boli.
Zdaje się, że wymieniłem najważniejsze z regulaminowych kar.
Doraźnie, bez przedstawienia do protokułu, w trybie ”szkolenia” internowanych, SS-mani stosują jeszcze różne procedery karne. Jest ich taka mnogość, że trudno to wyczerpać. Do ulubionych doraźnych kar należy t. zw. ”żabka”, skakanie w przysiadzie, stosowane pozatym i jako gimnastyka; każą tak skakać kwadrans, 20 minut! Starsi, ciężcy lub chorzy ludzie nie wytrzymują tej kary.
Ale muszę jeszcze powrócić do publicznej chłosty na placu, gdyż chciałbym, żeby ze słów moich można było choć w części wyobrazić sobie całą grozę i całą straszliwą zbrodnię takiej kary; chciałbym, żeby dzieci nasze w wolnej Polsce wychować w takiej do tych metod postępowania z ludźmi nienawiści, ażeby obóz koncentracyjny /Bereza!/ nie był już nigdy w Polsce do pomyślenia. Bo rzeczywiście jest to rzecz nad wszelki wyraz zbrodnicza i straszna. Za czas mego pobytu w Oświęcimiu musiałem — wraz z całym ogółem — asystować cztery razy przy chłoście publicznej skazanego za próbę ucieczki. Właśnie za to przewinienie najczęściej stosują tę karę. Nieszczęśliwiec złapany