Strona:Nikołaj Gogol - Obrazki z życia.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Madryt, Februarius trzydziesty.

Tak tedy jestem w Hiszpanii[1], i zdarzyło się to tak prędko, że ledwo opamiętać się mogę. Dziś zrana zjawili się do mnie hiszpańscy deputowani, i wraz z nimi siadłem do karety. Wydała mi się dziwną taka szybkość nadzwyczajna. Jechaliśmy tak prędko, że w pół godziny stanęliśmy na hiszpańskiej granicy. Zresztą, prawda, teraz w całej Europie koleje żelazne, parostatki, a wszystko to rusza się nadzwyczaj szybko. Dziwny to kraj ta Hiszpania! Kiedyśmy weszli do pierwszej komnaty, ujrzałem mnóstwo ludzi z ogolonemi głowami. Domyśliłem się jednak zaraz, że muszą to być albo grandy, albo żołnierze, dlatego, że oni właśnie golą głowy. Dziwnym mi się także wydał sposób zachowania się kanclerza państwa, prowadzącego mnie za rękę; wtrącił on mnie do niewielkiego pokoju, mówiąc:
— Siedź tu, a jeśli będziesz nazywać siebie królem Ferdynandem, postaram się wybić ci z głowy podobne myśli.
Lecz ja, wiedząc, że to była tylko próba, odpowiedziałem mu przecząco; za co kanclerz uderzył mnie dwa razy pałką po plecach tak dotkliwie, że o włos nie narobiłem krzyku; wstrzymałem się jednak, przypomniawszy sobie, że to przecież rycerski zwyczaj przy pasowaniu na wysoką godność; dlatego, że w Hiszpanii dotąd jeszcze praktykują się zwyczaje rycerskie.

Zostawszy sam na sam, postanowiłem zająć się sprawami państwa. Odkryłem, że Chiny i Hiszpania to zupełnie jeden i tenże sam kraj, i tylko przez brak znajomości rzeczy uważają je za dwa różne państwa. Radzę każdemu, niech spróbuje napisać na papierku Hiszpania, a niezawodnie wyczyta Chiny. Martwił mnie jednakże nadzwyczaj wypadek, jaki ma się zdarzyć dnia jutrzejszego. Jutro o godzinie siódmej wypełni się dziwne zjawisko: ziemia osiądzie na księżycu. Pisze o tem i znakomity angielski chemik Wellington. Wyznam, że uczułem szczery niepokój, przedstawiwszy sobie nadzwyczajną delikatność i kruchość księżyca. Księżyc, jak wiadomo, robi się zawsze w Hamburgu i źle go tam robią. Ja nie wiem, dlaczego Anglia nie zwróci na to uwagi. Robi go kulawy bednarz, i widać zaraz, że głupiec — najmniejszego po-

  1. Od tego ustępu piszący znajduje się w domu obłąkanych, który poczytuje za Hiszpanię.