Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i pracę poświęcić wyłącznie na spisywaniu wiernie współczesnych wypadków, z czego powstanie wolna od błędów historja.


W akademji.


Największa sala akademji pełna, — podwoje szeroko otwarte, za niemi, w drugiej sali pełno ludzi: młodzieży, mężów dojrzałego wieku, nierzadko z głową posrebrzoną, świeckich, duchowieństwa, mieszczan i szlachty, dworzan, cudzoziemców, — wrota akademji dla wszystkich otwarte.
Kogóż słuchają z taką skupioną uwagą?
To Polak, Grzegorz z Sanoka, mówi o życiu Greków, ich poezji. Opisuje kraj piękny, stroje, sposób życia, wierzenia i pojęcia, czyny wielkich ludzi, — tłumaczy dzieła natchnionych poetów, wykłada ich piękności.
W sali cisza tak wielka, że słychać brzęk muchy, która przypadkiem tu się zabłąkała, — słuchacze prawie oddech powstrzymują, aby nie stracić słowa. Jakież to ciekawe wszystko, zajmujące, — nic podobnego nigdy nie słyszeli, nic nie wiedziano o tem. Zdaje im się, że zostali przeniesieni w świat jakiś inny, cudny, pełen szyachetnych myśli, wielkich uczuć i słonecznej piękności.
A te obrazy czarodziejskiem słowem stawia przed ich oczyma rodak, mąż wielkiej wiedzy, którą nabył za granicą, mówca niepospolity, człowiek bystrego umysłu, bogato obdarzony przez naturę, który umiał z darów jej korzyść wyciągnąć największą dla siebie i dla drugich.