Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


szej mądrości. I któż wiedzieć może, ku czemu twe ciało swej największej właśnie potrzebuje mądrości?
Twa samość śmieje się z twego „ja“ i jego dumnych skoków. „Czemże mi są te skoki i poloty myśli? — powiada sobie. Zboczeniem podróżnem ku memu celowi. Jam jest, co twe „ja“ na pasku wiedzie i jego pojęcia weń wdycha“.
Samość mówi do jaźni: „tu ból czuję!“ I wówczas cierpi ona i myśli, jakby usunąć cierpienie, — i poto właśnie myśleć powinna.
Samość mówi do jaźni: „tu radość czuję!“ I wówczas weseli się ona i myśli, jakby się częściej weselić, — i poto właśnie myśleć powinna.
Gardzicieiom ciała chcę słowo rzec. Że gardzą, dzieje się to dlatego, iż poważają. Boć czemże to jest, co stworzyło poważanie, wzgardę, wartość i wolę?
Twórcza samość stworzyła sobie poważanie i wzgardę, ona stworzyła sobie rozkosz i boleść. Twórcze ciało stworzyło sobie ducha, jako ramię woli swej.
Nawet w swym nierozsądku i wzgardzie, wy ciała gardziciele, służycie swej samości. Powiadam ja wam: samość wasza umrzeć chce i odwraca się precz od życia.
Nie podoła ona już temu, czego najserdeczniej pragnie: — tworzyć ponad siebie już nie zdoła. Tego ona pragnie najbardziej, to jest całym jej żarem.
Lecz za późno już na to dla niej: — przeto chce wasza samość zaniknąć, wy ciała gardziciele.
Zaniknąć chce wasza samość, i temu staliście się wy ciała gardzicielami! Gdyż nie zdołacie wy już ponad samych siebie tworzyć.
I przeto złorzeczycie życiu i ziemi. Nieświadoma zawiść jest w kosem wejrzeniu waszej wzgardy.
Drogą waszą ja nie pójdę, wy ciała gardziciele! Nie jesteście wy dla mnie mostem ku nadczłowiekowi! —
Tako rzecze Zaratustra.