Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie baczę, abym się żarem i węglem stał. Lecz sprawiedliwy jest żarem i węglem!“
Godzina, kiedy powiecie: „I cóż z mego współczucia! Nie jest-że współczucie krzyżem, do którego przygwożdżony zostaje ten, co ludzi ukochał? Lecz nie współczucie nie jest ukrzyżowaniem“.
Mówiliście już tak? Krzyczeliście już tak? Och, gdybym ja od was już takie wołania zasłyszał!
Nie grzechy wasze — wasze przestawanie na małem woła do nieba, wasze skąpstwo nawet i w grzechu, oto co woła do nieba!
Gdzież jest ten piorun, któryby was liznął swym językiem? Gdzież jest ten obłęd, któryby wam zaszczepić należało?
Patrzcie, ja was uczę nadczłowieka. On jest tym piorunem, on jest tym obłędem! —
Gdy Zaratustra tak zakończył, krzyknął jeden z ludu: „Słyszeliśmy już dosyć o linoskoku, pokażcież nam go wreszcie!“ I lud cały śmiał się z Zaratusty. Jakoż linoskok, sądząc, że na niego przyszła kolej, imał się swego dzieła.