Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/322

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przed tobą, oko szydercze, co z ciemni ku mnie wyzierasz — leżę oto,
Wyginaj, wij mną, udręczony
Wszystkiemi męki wiecznemi,
Rażony
Przez ciebie, przeokrutny łowco,
O Ty, nieznany — Boże!

Ugodź głębiej,
Ugodź jeszcze raz!
Zakiuj, skrusz to serce!
Naco te męczarnie
Tępozębnych strzał?
Więc znowu spozierasz,
Człowieczą udręką nie syty,
Urągliwem boskiem gromu okiem?
Więc zabić nie chcesz,
Tylko męczyć, męczyć?
Poco — te katusze,
Urągliwy nieznany ty Boże? —
Ha! ha! Więc skradasz się?
O północy tej głębokiej
Czegóż chcesz? Mów!
Napierasz, ciśniesz mnie —
O! nadto blisko już!
Precz! Precz!
Słyszysz oddech mój,
Podsłuchujesz serce me,
Zawistniku ty —
Czemużeś zawistny?
Precz! Precz! Naco ta drabina?
Chcesz-że wnijść
W serce me,
Wtargnąć w największe tajniki
Myśli moich?
Bezwstydny! Nieznany — złodzieju!