Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/288

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



O WIELKIEJ TĘSKNICY

O duszo ma, jam cię nauczył mawiać „dziś“ jak „niegdyś“ lub „ongi“ i ponad wszelkiem „tu“, „tam“ i „ówdzie“ w pląsach się ponosić.
O duszo ma, jam cię wyzwolił ze wszystkich starych zakamarków, omiotłem z ciebie pył, pajęczynę i mroki.
O duszo ma, omyłem cię z drobnej wstydliwości i podmówiłem, abyś naga w oczach słońca stanęła.
Nawałnicą, która zwie się „duchem“, zadąłem ponad twem rozfalowanem morzem; wszystkie chmury zdmuchnąłem precz, zdławiłem nawet tego dławca, co się „grzechem“ zowie.
O duszo ma, nadałem ci prawo powiadać „nie!“ jako nawałnica, i głosić „tak!“, jak się głoszą jasne niebiosa: oto jesteś mi cicha jak światło, i cicha przechodzisz przez nawałnice przeczenia.
O duszo ma, zwróciłem ci wolność nad wszystkiem, co stworzone i jeszcze nie zdziałane: któż zasię zna, jako ty znasz, rozkosz rzeczy przyszłych?
O duszo ma, nauczyłem cię wzgardy, co się nie rodzi, jako zaczerw toczący, uczyłem cię wielkiego miłującego gardzenia, które najbardziej kocha, gdzie najbardziej gardzi.
O duszo ma, uczyłem cię tak przekonywać, abyś i słuszności same ku sobie nakłaniała: jak słońce, które nawet i morze podmawia ku swojej wyżynie.
O duszo ma, odjąłem ci wszelką uległość, wszelkie kolan