Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/273

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Patrzcież mi, jak narody dziś nawet, niby kramarze, czynią: najmizerniejsze korzyści podejmują one z każdego śmietnika!
Dybią oto na siebie, wydybią coś niecoś od siebie, — i zwą to „dobrem sąsiedztwem“. O, błogosławioneż te czasy odległe, kiedy naród mawiał do się: „chcę nad innemi ludami — panem być!“
Albowiem, bracia moi: najlepsze powinno panować, najlepsze chce też panować! A gdzie inaczej brzmi nauka, tam — brak najlepszego.

22

Gdybyż oni — chleb za darmo mieli, — biada! O co krzyczeliby wówczas! Ich zarobkowanie jest dla nich najlepszem zabawianiem się; niechże mi więc ono lekko nie przychodzi!
Drapieżne to zwierzęta: nawet w swej „pracy“ — i tam nawet jest drapieżnictwo; w ich „zarobkowaniu“ — i tam jest chytrość! Przeto niech im to wszystko ciężko przychodzi!
Lepszymi drapieżnikami stać się więc mają, bardziej przebiegłymi, mądrzejszymi, bardziej człowieczymi: albowiem człowiek jest najlepszym drapieżnikiem.
Wszystkie zwierzęta obrabował już człowiek z ich cnót: jako że ze wszystkich zwierząt żyło się człowiekowi najciężej.
Ptaki tylko są nad nim. A gdyby się człowiek latać jeszcze nauczył, — biada! dokądże wzbiłaby się jego drapieżność!

23

Takimi chcę mieć męża i niewiastę: bitnym on niech będzie, rodną ona, oboje zaś głową i nogami do tańca ochoczy.