Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/271

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pasorzyt: to robak pełzny, przylepny, co utuczyć się pragnie na ran waszych zatajonych cierpieniach.
I tem jest jego sztuka, że wietrzy on wspinające się dusze, naonczas gdy je zmęczenie ogarnia: w ich trosce, przygnębieniu, we wrażliwym ich wstydzie ściele on swe gniazdo ohydne.
Gdzie silny słabym się staje, szlachetny zbyt łagodnym, — tam oto ściele on swe gniazdo ohydne: pasorzyt tam się zagnieżdża, gdzie człowiek wielki ma drobne zatajone rany.
Jakiż jest najszczytniejszy rodzaj wszelkiego bytu, jaki zaś najnikczemniejszy? Pasorzyt jest najnikczemniejszym; kto zaś jest najszczytniejszym, ten najliczniejsze żywi pasorzyty.
Tak więc i dusza, co najdłuższe ma drabiny i najgłębiej zstępować może: — jakżeby na niej pasorzyty sadowić się nie miały? —
— dusza najbardziej nieogarnięta, która w sobie samej najdalej biegać, błądzić i błąkać się może; dusza najbardziej musowa, która z ochoczości samej w traf na ślepo się rzuca: —
— dusza istniejąca, która w stawanie się zanurza; dusza posiadająca, która chcenia i pożądania chce: —
— dusza przed sobą pierzchająca, która, najszersze zataczając kręgi, sama siebie dogania; dusza najmędrsza, dla której sowizdrzalstwo jest rzeczą najsłodszą: —
— dusza siebie najbardziej miłująca, w której wszystkie rzeczy mają swe prądy i przeciwprądy, swój przypływ i odpływ: — och, jakżeby najszczytniejsza dusza najzgubniej szych pasorzytów mieć nie musiała?

20

O, bracia moi, zalimż ja okrutny? Wszakże pouczam: co pada, pchnąć to jeszcze należy!
To wszystko dzisiejsze pada i rozpada się: któżby to pod-