Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/257

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



O STARYCH I NOWYCH TABLICACH

1

Oto siedzę tu i czekam, wokół mnie stare potrzaskane tablice, zarówno jak i nowe na poły zapisane. Kiedyż godzina ma nadejdzie?
— godzina mego znijścia i zajścia: gdyż raz jeszcze chcę zejść do ludzi.
Czekam tedy: gdyż wprzódy znak zwiastować mi musi, że moja to godzina, — lew nadejść winien uśmiechnięty w chmarze gołębi.
Tymczasem jak ktoś, co czas ma jeszcze, mówię z samym sobą. Nikt mi nic nowego nie opowiada: opowiem więc siebie sobie samemu. —

2

Gdym między ludzi poszedł, zastałem ich osiadłych na starej pysze: wszyscy mniemali, że wiedzą już z dawien dawna, co dla człowieka jest dobrem a co złem.
Starą zamęczoną rzeczą wydawały im się wszelkie gawędy o cnocie; a kto dobrze spać pragnął, ten przed pójściem na spoczynek rozprawiał jeszcze o „dobrem“ i o „złem“.
Śpiączkę tę zakłóciłem ja, pouczając: co jest złem, a co dobrem, tego nikt jeszcze nie wie: — wyjąwszy twórcę jedynie!
— Ten ci zaś jest twórcą, kto człowieczy cel stwarza, ziemi