Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Stało się to wonczas, gdy najbardziej bezbożne słowo z ust Boga padło, słowo: „Jam jest Bóg, nie będziesz miał innych bogów obok mnie!“ —
— stary ponury Bóg, Bóg zawistny, zapomniał się tak dalece: —
A wszyscy bogowie śmiali się wonczas, chwiali się na swych stolcach, wołając: „Nie jest-że to właśnie boskością, że są bogowie, a niema Boga?“
Kto uszy ma, niech słucha! —

Tak mówił do siebie Zaratustra w mieście, które ukochał, a które mianowanem jest „pstra krowa“. Stąd pozostawało mu już tylko dwa dni drogi do jaskini i do zwierząt nań oczekujących; dusza jego weseliła się nieustannie rychłym powrotem. —