Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dza to wszystko, co zawiewa ze Wschodu, łączy się znów z proroctwem tego człowieka. Drugiego, tak czujnego, żórawia nie miała umysłowość europejska w swych najgłuchszych czasach pozytywizmu. — Po za tem, łatwo przewidzieć, że to imię przestanie być niebawem popularne: przebrzmi wraz z nienawiścią, jaka je dziś okoliła. — Umysłowa elita Europy będzie tem pewniej powracała do niego: dzieł takiego czatownika ducha, aż do jasnowidztwa przyszłości, nie zdoła ominąć przyszłość sama.
W zetknięciu z duchem Nietzschego czuć się będzie każdy tęgi żagiel woli człeczej jakby na fali przypływu, która dźwiga i wywyższa tę najcenniejszą zawsze „wartość“ życia: wartość woli ludzkiej! Oto czego nauczą się szukać u Nietzschego ci wszyscy, którzy będą sięgali po dzieła jego — niezależnie od wczorajszego rozgłosu, klątw dzisiejszych i jutrzejszych zapomnień.
Istotną klątwą Nietzschego były nie duch i myśl, choćby najbardziej groźne, lecz ułuda Zaratustrowego posłannictwa. (Czasy nie są bynajmniej apostolskie, a koszary życia i ducha niemieckiego nie były górą oliwną). Prozelityzm w popularności: oto fatum pośmiertne nietzscheańskiej puścizny!... Ono to odkrywało nadludzi — w koszarach pruskich, a wolę mocy, żądze potęgi — śród snobów europejskich.
Tymczasem w popularności dzisiejszej ściga go wciąż jeszcze to fatum pośmiertne.
Największy śród swoich wielbiciel umysłowości latyńskiej, przeklęty i wyklęty na latyńskim Zachodzie, przykuty do strzaskanego już rydwanu „potwora“ swej państwowości — staje się, ten najżarliwszy entuzjasta życia w minionem pokoleniu, wręcz krzewicielem nihilizmu: poprzednikiem tej wschodniej zmory, przed którą pierwszy na alarm dla ludzkości uderzył.