Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



O LUDZIACH WZNIOSŁYCH

Ciche jest dno mego morza: któżby odgadł, że kryją się na nim kapryśne potwory!
Nieporuszona jest ma głębia: jednakże lśni się ona od pływających zagadek i uśmiechów.
Wzniosłego widziałem dziś, uroczystego, pokutnika ducha: o, jakże śmiała się ma dusza z jego brzydoty!
O piersi wzdętej, jako ów, co oddech w sobie zaparł: tak oto stał tutaj wzniosły i milczący:
Obwieszczony szpetnemi prawdami, tym łupem łowów swoich, w potargane szaty zasobni; wiele też i cierni na nim widziałem, — wszakże róży jeszcze nie dostrzegłem.
Nie nauczył się on jeszcze śmiechu i piękna jeszcze nie pojął. Ponury powróci ten łowca z lasu poznania.
Powrócił on z walki z dzikiemi zwierzętami, lecz z jego powagi wyziera jeszcze dzikie zwierzę, — nieprzezwyciężone!
Oto stoi on tu niczem tygrys, gotów do skoku; nie znoszę ja jednak tych napiętych dusz, nie do gustu są mi ci wszyscy powściągliwi!
Powiadacie mi, przyjaciele, że o gusty i smaki spierać się niepodobna? Ależ wszelkie życie jest waśnią o gusty i smaki!
Smak: to jest waga zarazem i ciężarki i ważący; a biada żyjącemu, któryby żyć zechciał bez waśni o wagę, ciężarki i ważących!
Bodajżeby się on znużył swą wzniosłością, ów wzniosły: wówczas dopiero jego piękno wznosić się pocznie, — wtedy go skosztuję i zasmakuję w nim.
I wówczas dopiero, kiedy od siebie odwróci się on, prze-