Przejdź do zawartości

Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

pustkę wtykali oni swój omam, swego pokutnika duchowych niedostatków, którego Bogiem przezwali.
 W litości duch ich zatonął, a gdy pęcznieli i rozpęczniali litowaniem, wypływało zawsze ku górze wielkie głupstwo.
 Krzętnie i wrzaskliwie pędzali swe trzody przez swoja kładkę: jak gdyby ku przyszłości tylko jedna ścieżka wiodła! Zaprawdę, i pasterze ci należeli do owiec!
 Mało ducha, a obszerne dusze posiadali ci pasterze: lecz, bracia moi, jakże małemi krainami bywały dotychczas najobszerniejsze dusze!
 Krwawe znaki wypisywali na drodze, po której chadzali, a szaleństwo ich pouczało, że krwią dowodzi się prawdy.
 Lecz krew jest najgorszem zaświadczeniem prawdy: krew zatruwa najczystszą nawet naukę, czyniąc z niej obłęd i nienawiść serc.
 A jeśli ktoś dla swej nauki przez ogień przejdzie, — czegóż to dowodzi! Zaprawdę, więcej waży to, gdy własna nauka z własnego rodzi się żaru!
 Sercem wezbrane, a głowa zimna: gdzie one się zetkną, tam rodzi się zawierucha, tam powstaje „wybawiciel“.
 Bywali więksi i zaprawdę, bardziej wysoko urodzeni od tych, których lud zbawicielami zowie, te ponoszące zawieruchy!
 Lecz i od tych większych, niźli wszyscy wyzwoliciele, winniście się wyzwolić bracia moi, abyście drogę ku wolności znaleźli!
 Nigdy nie istniał jeszcze nadczłowiek. Nago ujrzałem ich obu, największego i najmniejszego człowieka: —
 Zbyt podobni są obaj. Zaprawdę, i największy był mi — nadto ludzki! —

 Tako rzecze Zaratustra.