Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nienawiść dobrych i sprawiedliwych, — ów Hebrajczyk Jezus: i oto opadła go tęsknica za śmiercią.
Gdybyż on na pustyni pozostał i zdala od dobrych i sprawiedliwych! Możeby wówczas nauczył się żyć i ziemię kochać, — i dar śmiechu pozyskałby może nadto.
Wierzajcie mi, bracia! Zawcześnie on umarł, sam odwołałby swą naukę, gdyby do mego wieku dożył! Szlachetny był dość, by odwołać!
Lecz on nie dojrzał był jeszcze. Niedojrzale kocha młodzieniec, niedojrzale nienawidzi ludzi i świata. Spętane i ciężkie są jego czucia oraz skrzydła ducha jego.
W mężczyźnie jest więcej dziecka, niźli w młodzieńcu, i mniej posępności: lepiej rozumie się on na życiu i śmierci.
Wolny na śmierć i wolny w śmierci: święty głosiciel „nie“, gdy już nie czas na „tak“: oto jak rozumie się on na życiu i śmierci.
Niechże skon wasz nie będzie bluźnierstwem człowiekowi i ziemi, przyjaciele moi: upraszam to sobie od miodu dusz waszych.
W skonie waszym niech płonie duch i cnota wasza, jako zorza wieczorna nad ziemią, — inaczej nie udał się wam skon.
Tak też ja sam umrzeć pragnę, abyście, przyjaciele, w imię moje tembardziej ukochali ziemię, w ziemię się oto obrócę, abym znalazł pokój w tej, która mnie zrodziła.
Zaprawdę, cel miał Zaratustra, piłkę swą wyrzucił: i oto wy, przyjaciele moi, jesteście celu mego dziedzice, wam też przerzucam piłkę swą złotą.
Nadewszystko drogim jest mi wasz widok, przyjaciele, kiedy złotą piłką rzucacie! I dlatego też pobędę jeszcze nieco na ziemi; wybaczcież mi to, proszę! —

Tako rzecze Zaratustra.