Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


połową prawa. I niechże mi ten tylko bezprawie na się bierze, kto je udźwignąć zdoła!
Mała zemsta jest bardziej ludzka, niźli żadna. A jeśli kara nie jest również prawem i zaszczytem dla przestępcy, wówczas nie znoszę i karania waszego.
Godniej jest odmówić sobie słuszności, niźli ją zachować, zwłaszcza gdy się ma słuszność za sobą. Lecz trzeba być dość bogatym na to.
Nie znoszę waszej zimnej sprawiedliwości; z oczu sędziów waszych wyziera zawsze kat i jego zimne żelazo.
Powiedzcież mi, gdzież jest tu sprawiedliwość, która jest miłością o oczach widzących?
Wynajdźcież mi tę miłość, co nietylko wszelką karę, lecz i wszelką winę podźwignie!
Wynajdźcież mi tę sprawiedliwość, co każdego uniewinni, wyjąwszy sprawującego sądy!
Chcecie i tego jeszcze posłuchać? Kto z głębi duszy sprawiedliwym być pragnie, u tego nawet kłamstwo staje się przychylnością dla ludzi.
Lecz jakżebym ja mógł być sprawiedliwym z głębi duszy! Jakżebym ja mógł oddać każdemu, co jest jego! Niechże mi to wystarcza: daję oto każdemu, co jest ze mnie.
Wreszcie, bracia moi, baczcie, abyście nie czynili krzywdy samotnikom! Jakżeby samotnik mógł zapomnieć! Jakżeby zdołał się odwzajemnić!
Samotnik jest jako studnia głęboka. Łatwo kamień weń wrzucić; lecz gdy dna dopadł, któż kamień stamtąd dobędzie?
Baczcie, abyście nie obrażali samotnika! Skoroście jednak to uczynili, dobijcież go czemprędzej!

Tako rzecze Zaratustra.