Strona:Narcyza Żmichowska - Poganka.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.




WSTĘP


I
CHWILA

Dwanaście lat miała Narcyza, kiedy wybuchło powstanie listopadowe. Była wówczas na pensji pani Wilczyńskiej. Wraz z drugą koleżanką postanowiły uciec z pensji, aby wziąć udział w powstaniu. Dla przekonania się, czy podołają, dziewczynki poddają się próbom: morzą się głodem, sypiają na gołej podłodze, dźwigają wielkie kamienie. Rezultat — choroba.
Pod tym znakiem zaczęło się życie przyszłej pisarki, takie były nakazy chwili. Pozostała im wierną całe życie. Gdy nasi wielcy poeci stwarzają sobie sztuczną ojczyznę na emigracji, gdzie tęsknią, ale mogą bodaj swobodnie oddychać, ona pozostała na miejscu, żyła — co było wówczas najtrudniejsze — dla kraju, w kraju. W dobie upadku ducha, ona grzała swem sercem, świeciła myślą.
Nie jest może rzeczą przypadku, że ta rola przypadła kobiecie. Jednem z nader ciekawych zjawisk jest ów rodzaj duchownego matryarchatu, jaki wytworzył się u nas w owych latach czterdziestych. Przyczyna tego jest zrozumiała. Klęska roku 1831 i jej następstwa były straszliwem skrwawieniem się społeczeństwa, ciężkim zwłaszcza ubytkiem sił męskich. I nietylko na