Strona:Nalewki i likiery.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


puszczonego w paru łyżkach wody. Jeżeli chcemy mieć jeszcze bardziej aromatyczny likier, możemy, nalewając spirytus na wiśnie, utłuc kilkanaście pestek wiśniowych i białe ziarnka, wyjęte z nich, wrzucić do gąsiora. Jest to jednak zwykle zbyteczne; likier jest i bez tego bardzo aromatyczny. Pozostałe w gąsiorze wiśnie można jeszcze raz zalać gęstym cukrowym syropem i używać albo jako „pousse-café“, lub też syropem, na nich nastałym, słodzić gorsze nalewki.

49. Apricot-brandy. Angielski likier morelowy. Robi się zupełnie tak samo, jak wiśniowy. Możemy też kilkanaście ziarnek, wybranych z pestek moreli, utłuc i wrzucić do gąsiora z owocem, zalanym spirytusem. Jeśli zlejemy spirytus po paru miesiącach, otrzymamy likier złocisty, jak miód lipcowy. Chcąc mieć likier tegoż koloru, co oryginalny angielski apricot-brandy, musimy trzymać go rok na owocach. Po roku dopiero nabierze koloru ciemnego, jak konjak. Chcąc prędzej mieć ciemny likier, możemy go zlekka zakolorować cukrem, zrumienionym na karmel, bardzo jednak ostrożnie, aby nie było posmaku palonego cukru, któryby nam ten dosyć kosztowny likier zepsuł.

50. Peach-brandy. Angielski likier brzoskwiniowy. Ponieważ brzoskwinie z jednej strony są w naszym klimacie owocem bardzo kosztownym, z drugiej — mają wyborny aromat i dużo soku, nie potrzebujemy ich brać na likier tak dużo, jak innego owocu. Pół gąsiora brzoskwiń na pełny gąsior spirytusu zupełnie wystarczy; należy tylko brać owoc jaknajbardziej dojrzały. Kilka, lub kilkanaście pestek trzeba utłuc i ziarna wrzucić do gąsiora z brzoskwiniami. Dalej się postępuje tak samo, jak przy wyrobie likieru wiśniowego, lub morelowego. Chcąc otrzymać kolor likieru ciemny, właściwy prawdziwemu angielskiemu peach-brandy, lub francuskiej „Ardine“, która jest też likierem brzoskwiniowym, musimy trzymać spirytus na owocach rok cały, lub też — co daje wyborny rezultat — po zlaniu go, zmięszać po połowie ze spirytusem, nalanym na dobrze dojrzałe węgierki. Zapach pestek jest prawie identyczny; brzoskwinie dadzą aromat owocu, śliwki — śliczny, ciemny kolor. Zaprawiając likier, nie zapomnieć dodać dla gęstości syropu kartoflanego. Brzoskwinie pozostałe, po rozpuszczeniu na nich cukru, zalać gęstym ulepem cukrowym i podawać tak samo, jak morele, łutowe wiśnie, różne gatunki śliwek — oddzielnie, lub mięszane, jako eleganckie „pousse-café“ do poobiedniej czarnej kawy.

51. Likier Crème d’Allasch. Likier kminkowy, u nas podawany nieraz pomiędzy wódkami — za przykładem niemców — we Francji uważany jedynie za likier deserowy i używany przy czarnej kawie. Jest to likier chyba najłatwiejszy do wykonania. Siedemdziesiąt pięć deka cukru i dwadzieścia deka syropu kartoflanego zagotować z litrem wody, odstawić od ognia; do gorącego syropu wlać litr spirytusu, jednocześnie wrzucić weń kawałek cytrynowej soli, rozmiaru dużego ziarna fasoli (jeśli kwasek w proszku, wsypać małą łyżeczkę od kawy). Do gorącego płynu, lub jeszcze lepiej do syropu przed wlaniem spirytusu — gdyż to bardziej gwarantuje czystość płynu — wlać pięć (wyraźnie pięć) kropel olejku konjakowego i tyleż olejku anyżowego. Przykryć rondel płótnem, złożonem w kilkoro, aby się aromat nie ulotnił. Gdy ostygnie, wlać do butelek i zakorkować. Po trzech tygodniach używać. W smaku i aromacie nie ustępuje prawdziwemu likierowi „Crème d’Allesch“, wyrabianemu w dobrach Allasch, niedaleko Rygi, na obecnej Łotwie.