Strona:Najpiękniejsza.djvu/006

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


objawiającym się tak w samych-że wyrazów doborze, jak i w tonie, którym wymówione zostały. Tak! odźwierna to mówiła, ale — odźwierna, ciocią jeszcze po troszę będąca, ciocią, daleką wprawdzie, ale uznaną za ciocię w krainie, rządzonéj prawami miłości. Daléj więc jeszcze prawiła pani Picard:
— Prześliczna to osoba! Przyszła z jakimś brunecikiem... to pewno mąż? bo przez cały czas, co zdejmowała z siebie okrycie, a to zawsze trochę czasu zabierze, nie odezwał się do niéj ani słowa... Nie nadskakiwał jéj, o nie! ani trochę... tak, tak, to pewno mąż! tylko mężowie tak robią. Przypatrzyłam się okryciu... Zawsze i to budzi ciekawość, szczególniéj, jak się kogoś nie zna... to téż obie z panią Flochet, moją kolegą, zabawiamy się probując zgadywać po rzeczach. Otóż, proszę księcia, płaszcz pochodzi z dobrego magazynu, ale nie z żadnego z najpiérwszych... Przyzwoity, porządny, ale niéma tam szyku. Jak ja sobie myślę, proszę księcia, to pewno nie co innego, jak z bogatych mieszczanek... Ale jakaż ja niemądra! Książę zna przecie pana Palmera? prawda? A pan Palmer był tylko co z wizytą u téj pięknéj blondynki.
— Pan Palmer?
— Tak. Od niego dowié się książę jéj nazwiska.
— Dziękuję, pani Picard; bardzo pani dziękuję.
— Do miłego widzenia z księciem, do widzenia.
I wróciła pani Picard na zwykłe miejsce, a siadając na stołku obok pani Flochet, swojéj kolegi, mówiła:
— Ach, pani kochana, jakiż to miły człowiek, ten książę! Doprawdy, niéma to, jak ludzie dobrze urodzeni!
Książę Agenor świadczył ten zaszczyt Palmerowi — temu grubemu, bogatemu, próżnemu Palmerowi — że pozwalał mu się zaliczać do swych przyjaciół; raczył téż łaskawie (i to nawet dość często) zwierzać się Palmerowi ze swoich kłopotów finansowych, a bankier zawsze jak najchętniéj przychodził mu z pomocą; za co książę rad nie rad wejść musiał do dwóch komitetów, których prezesem był Palmer, a temu znów bardzo było miło czuć, że ma prawo do wdzięczności przedstawiciela jednéj z najstarszych rodzin szlacheckich we Francyi. Książę zresztą, łaskawym okazywał się księciem: publicznie przyznawał się do Palmera, ukazywał się w jego lożach, urządzał jego przyjęcia, zajmował się jego wyścigową stajnią. Posunął nawet do tego