Strona:Nagrobek Urszulki.djvu/037

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ad se ipsum“ — ale wkońcu właściwą część konsolacyjną wkłada w usta osoby dalszej. Dlatego też bliższe są Trenom utwory, w których autor nie występuje jako orator postronny, lecz sam na siebie bierze żal i skargi płaczących, jak np. w cytowanem epitafium Trzebuchowskiego, Firlejowej i t. d. Nikt o subjektywizm Kochanowskiego posądzać nie będzie, gdy w jakimś nagrobku przemawia ustami osieroconego męża lub żony — wręcz przeciwnie, jest w tem troska świadoma o wyłączenie osoby własnej, jest przytem zdolność większa lub mniejsza wżycia się poetyckiego, zabiegi wreszcie umiejętne około formy odpowiedniej i nowej; w sumie — dowód bogatej skali artystycznej.
Przychodzi jednak chwila, gdy cios uderza w jego własne serce, gdy po literackiem zmyślaniu i obmyślaniu żalów znaleźć trzeba wyraz boleści osobistej. Psychologicznie jest to moment zbliżony do uczuć lekarza, który stwierdza obojętnie setki wypadków śmierci, a wreszcie skonstatować ma zgon ukochanego dziecka własnego. Jak wówczas sądzić poetę? Krytyka staje wobec tego misterjum zakłopotana; czasem wprost powiada, jak Kraszewski o Trenach właśnie: „Nie podobna ich krytykować, czytać je tylko trzeba...“[1] Większą dozę krytycyzmu miał sam Kochanowski, gdy przez usta matki swej mówi:

Cieszyłeś przedtem insze w takiejże przygodzie
I będziesz w cudzej czulszy niźli w swojej szkodzie?
Teraz, mistrzu, sam się lecz!...

Stajemy wobec dylematu: albo poeta odrzuca dotychczasową wiedzę i praktykę artystyczną i szuka dróg zupełnie nowych, albo też własną treść uczuciową nagina do dawniejszych form swej poezji. Kochanowski w Trenach obiera raczej tę drugą drogę. Odnajdziemy w nich ślady mniej lub więcej wyraźne wszystkich typów funeralnych: konsolacyjny więc w tr. XIX, narracyjny w VI, VIII, XII; refleksyjny w IX, XI, XVI, XVII; lament liryczny w I, III, VII i t. d. Podobnie w formie wypowiedzenia: naogół „solus poeta loquitur“, w tr. VI jednak, gdy Urszulka żegna matkę, w VII, gdy matka zawodzi nad jej trumną,

  1. Kraszewski J. I., Jan Kochanowski („Kłosy“ r.1885, nr. 1026, str. 134).