Strona:Mowa X. Wacława z Sulgostowa, kapucyna podczas uroczystego obchodu jubileuszowego 50-cio letniej rocznicy ślubów zakonnych M. Eufrazyi od św. Eliasza.pdf/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   2   —

czności jest jakby niczem, wielkie, bardzo wielkie ma znaczenie i wielką ma doniosłość, bo równoważy wieczność i bo od tego tu życia, na ziemi, zależy ta wieczność cała.
Jakie tu życie — taka tam za grobem i wieczność.
Szczęśliwy, kto przeżyje życie na ziemi pobożnie, świątobliwie, z Bogiem w sercu.
Szczęśliwy! bo go czeka wielka nagroda w wieczności, w niebie — bez miary i granic. I jak Zbawiciel objawił, my tu na ziemi nie możemy nawet wyobrazić sobie tego wiekuistego szczęścia w niebie.
A chociaż dopiero w niebie ostateczna nastąpi nagroda, lecz jeszcze i tutaj na ziemi, nieraz Pan Bóg, dla zachęcenia do wytrwałości, dla pobudzenia do większej świątobliwości i jako zapowiedź przyszłej w niebie nagrody, obdarza za wierność Sobie swoich wybranych w szczególniejszem ubłogosławieniu łaskami wielkiemi i niezwykłemi darami, a w liczbie tych niekiedy i długiem życiem, jak to sam objawił.
Takimi darami niezwykłymi i łaską bardzo wielką wraz z błogosławieństwem szczególnem obdarzył Pan Bóg ciebie, czcigodna matko Eufrazyo, gdy dozwolił tobie dożyć uroczystości jubileuszu twego, 50-letniej rocznicy solennych ślubów twoich zakonnych, a w klasztorze tym 54 lat pobytu.
50 lat przeżyć w zamknięciu klasztornem, w najściślejszej klauzurze, w najsurowszej Karmelitanek bosych regule, w najzupełniejszem odosobnieniu od świata i ludzi, nieustannej ofierze, w nieustannem poświęceniu się, w nieustannej modlitwie; w świętej zaprawdę, ale zarazem i nader trudnej służbie zakonnej, wymagającej największego wysiłku i bezgranicznego zaparcia się — trzeba codzień, niemal co chwilę umierać sobie, przezwyciężać siebie we wszystkiem, wyrzekać się bez względu na wszystko, w najmniejszej nawet rzeczy osobistości swojej i swojej woli — ponosić zawsze w nieustannem srogiem umartwieniu jakby nieustanne męczeństwo natury swojej ludzkiej i żyć jakby w ciągłem nieustannem konaniu, jakby za życia być pogrzebanym w grobie, i jak św. Teresa mówiła: umierać — umrzeć nie mogąc.
Ach! któż zdobędzie się na takie poświęcenie się, na takie życie?