Strona:Mieczysław Skrudlik - Bezbożnictwo w Polsce.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Organ ten przemawia bowiem nadal językiem sowieckiego „Bezbożnika“ i głosi hasła i idee, żywcem przejęte z programów sowieckich:
„W hali maszyn niema miejsca dla bóstwa! Tam proces likwidacji kompleksu religijnego idzie w parze z rozwojem wielkiego przemysłu. Momentem burzącym umysłowość religijną staje się w dobie obecnej kryzys ekonomiczny, rujnujący masy drobnego mieszczaństwa i chłopstwa, te prawdziwe podstawy konserwatyzmu i klerykalizmu. Witaj, towarzyszu kryzysie!“ („Wolnomyśliciel Polski“ nr. 1 z r. 1933).
„Religję, która była do niedawna jedną z żywiołowych podniet działalności ludzkiej, świat składa do muzeum, jako zabytek archeologiczny narówni z mumjami faraonów i staremi kostjumami.“ („Polska Wolność“, 1933, s. 184.)
Swój program gospodarczo-społeczny ujął „Wolnomyśliciel Polski“ również w myśl wskazań bolszewickich i pragnie w Polsce widzieć kołchozy, „chłopa przekształcić w robotnika fabryki zboża“, czyli wskrzesić pańszczyznę, w formie dostosowanej do nowych warunków, czyli stokrotnie cięższą i okrutniejszą od dawnej pańszczyzny szlacheckiej.
Jakże naiwnie brzmi na tle tych faktów opinja eksministra Sujkowskiego o ruchach wolnomyślicielskich w Polsce:
„W Polsce niepodległej — dążności, mające na celu udoskonalenie i uszlachetnienie człowieka, od pierwszych chwil niepodległej Polski zaczęły budzić się na nowo do życia.“
Do organizacyj, przodujących w tym „odrodzeniowym“ ruchu — zalicza p. Sujkowski „Stowarzyszenie Wolnomyślicieli Polskich“ oraz „Polskie Towarzystwo Teozoficzne“. („Polska Niepodległa“, 1926 r.)