Strona:Maurycy Mann - Literatura włoska.djvu/250

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sztylety drżące jeszcze w rozebrzmiałych ranach
Nad żałobnemi gmachami ciemności!...



Tam pakeboty w rozsypce,
Rzekłbyś, wgórę uniesione kuźnie
Dymiące, z szybami w ogniu,
Jakby je cyklon gwałtowny.
Wyrwał ze szczętem,
Ślizgają po żywej czarności morza,
Jak wielkie młyny do mielenia gwiazd.
Maszty pompują niebo, a naokół
Mąka gwiazd sypie się przez luki statków.
Potrzeba mi się oprzeć wszystkim ciosom wichru,
Co mię wstrzymuje; nachylam się dzióbem,
Kołyszę się, aparat dzierżę w równowadze,
Prostując obie kierownice.
Wystarczy jeden ruch pompy, by wskrzesić
Mruk jedwabisty napojonych komór.
Z rezerwoaru niechaj tryśnie fala,
Jak z rany bohatera!
(F. T. Marinelli. Le Monoplan du pape, Paris 1912.)

ARDENGO SOFFICI
(ur. 1879)
MARINO MORETTI
(ur. 1885)