Strona:Maurycy Mann - Literatura włoska.djvu/230

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ty ich przywódcą jesteś? Ty, mój ojciec?
Mną rozporządzaj dowoli; lecz powiedz:
Pozoru trzeba ci było — i poco?
Ojcze, niegodne króla są pozory,
Jak mnie niegodne usprawiedliwienie.
Filip:  Czelność w dodatku? To słuszna, bo dzisiaj
Czelność jest śmiałą towarzyszką zbrodni,
Podłą osłoną kłamnego szacunku.
Kryj duszę zdradną, ambitną, krwi chciwą.
Już tu nie tłumacz się; otwórz upusty
Dla pełnych zdrojów swojej zaciekłości,
Niechże wytryśnie jad w sercu zebrany,
Odważnie swoje zdradzieckie zamysły,
Tak godne ciebie, wielkoduszny, wyznaj!
D. Carlos:  Cóż ja mam wyznać? Oszczędź, ojcze, proszę,
Daremnych obelg; najsurowszą karę
Wyznacz; gdy miła tobie — będzie słuszna.
Filip:  W nieźrzałych latach, w jakiejże to szkole
Nabyłeś takiej skrajnej przewrotności?
Gdzieś się nauczył tej bezecnej sztuki,
Że zaskoczony przez ojca na zbrodni
Nawet nie mienisz barwy?
D. Carlos:  Gdziem się uczył?
Pod twem ojcostwem.
Filip:  Tak, synem mi jesteś,
Na me nieszczęście i wstyd.
D. Carlos:  By je zetrzeć,
Na cóż tu zwlekasz? Wszak cię uszczęśliwi
W pełni przelanie krwi własnego syna.
Filip:  Ty moim synem?
D. Carlos:  Cóż zrobiłem?
Filip:  Pytasz?
Mnie pytasz? Czyliż żaden cię nie siecze
Wyrzut sumienia? Od dłuższego czasu
Znać go przestałeś. Jeden wyrzut czujesz:
Żeś nie popełnił dotąd ojcobójstwa!
D. Carlos:  Ojcobójstwa? Ja mam być ojcobójcą?
Nie, w to nie wierzysz sam. Jakież dowody?
Wskazówka, domysł?
Filip:  I jedno, i drugie
W tej bladej twarzy za pewność się liczy.
D. Carlos:  Nie zapędzaj mię, ojcze, ku tej strasznej
Granicy, jaką wyznaczyło prawo,
Niebo, natura, między ojcem-królem
A synem, władzy królewskiej poddanym.
Filip:  Ty świętokradczą stopą je zdeptałeś
Dawno, co mówię, nie znałeś ich nigdy.
Surowej cnoty dostojne uczucia
Precz odrzuć, bo ci z niemi nie do twarzy,
A raczej ukaż mi się, jakim jesteś,
Odkryj knowania i już do wybuchu
Gotową zdradę. Nuże, na co czekasz?
Czyżbym ja zmalał przed twoją lichotą?
Jeżeli wyznasz, nic nie skryjesz — ufaj;
Jeśli zataisz — drżyj!