Strona:Maria Rodziewiczówna - Rupiecie.pdf/212

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    mij — nie leń się na targ zanieść. A już co pszczoły, to mogą cię wzbogacić, tylko je ze szczelin i skał trza wykurzyć w ule porządne, i nauczyć się, jak koło nich chodzić, żeby dużo miodu złożyły. No, a grunt — trzeba drogę lepszą wykuć — żeby towar dostawić, albo i kupca tu ściągnąć. Ino mnie słuchaj — Marcin — ja ci dopomogę — ja cię na gospodarza wyprowadzę, tylko ty próżniactwo rzuć — oto najprzód — do drogi się weź. Słyszysz?
    — Słyszę — prawdę mówisz — najprzód do drogi się wezmę! — potakuje Marcin.
    — A tę swoją głupią muzykę do wody ciśnij.
    — Słyszę — takci uczynię.
    — I w jaskini jak niedźwiedź nie mieszkaj — bo to wstyd i głupota!
    — Jużem o tem myślał. Masz rację!
    — Widzisz. Wszyscy ludzie mi rozum przyznają! Ino mnie słuchaj — na ludzi ciebie wyprowadzę!
    — To pewna!
    — Zróbże, co ci radzę, a ja cię znów kiedy odwiedzę — i pomogę, czemu sam nie dasz rady — a teraz mi czas wracać do domu, bo żona będzie nierada. Do zoba-