Strona:Maria Rodziewiczówna-Dewajtis (1911).djvu/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mierza, prosząc o zasięgnięcie języka na Wschodzie — wszystko daremnie! Po złote runo[1] w zakątku Żmujdzi nikt nie przybywał.
Czas się wlókł ciężko dla biednego administratora tych bezpańskich skarbów. Niekiedy, gdy patrzał na pełne gumna, i stada bydła, i złoto, płynące falą do jego biura, opadała go rozpacz. Dla kogo to i poco?
To znów, gdy spojrzał na pałac osamotniony, pełen cennych zabytków, gotów w każdej chwili na przyjęcie tych, którzy może nie istnieli już, gorzko się uśmiechał.
A wreszcie, gdy sam wracał do oficyny, zmęczony, przeziębly i głodny, z długiej kontroli folwarków, opadała go szalona apatya[2] i wściekłość. I pytał się po raz setny: dla kogo to i poco?
Tysiąc mniej lub więcej dla tych umarłych, co znaczy?
Po co czekać dziewięć lat jeszcze bez żadnego skutku, po co się zamęczać?
Wtedy zwykle wybierał się do Saudwilów pofolgować sobie, wypocząć we własnej zagrodzie...
I jechał, daleko nadkładając drogi, na prom za Jurgiszkami.
Nigdy doń się nie dobrał. Po drodze myślał, wspominał ojca, kawał sygnetu na piersi i ten napis na nim ledwie czytelny:
Judica me Deus et discerne causam meam...
Zawracał i po chwili siedział już naprzeciw ociemniałej, wsłuchany w motyw melodyi, powtarzając w duchu:
»Osądż mnie, Boże, i rozeznaj sprawę moją!«
Ogień się palił, brzmiała muzyka, a z mroku od klawikordu patrzyły nań smętne oczy bladego dziecka, błagające, a harde zarazem...
On ich nie widział, nie uważał, ale ludzie zaczęli szeptać i Ragis pewnego wieczoru zjawił się w Poświciu. Było to przed samą kolendą.
— Mój synku, to się nie godzi! — zawołał z progu. — Wyrzekłeś się nas? Co? Ho, ho, ho! To brzydko! Tego ciebie na chrzcie nie nauczyłem!
— Nie mam czasu — odparł Marek po serdecznem przywitaniu.

— Nie kłam, bo ci z tem nie do twarzy! Ma się rozumieć, udaje się kłamać, ale nie przed czarownikiem! Ejże!

  1. Złote runo — tutaj wogóle: szczęście, wielki los. Znane jest podanie greckie o złotem runie, które bohater grecki Fryks uwiózł do Kolchidy (kraj na południe od gór Kaukaskich), a po które inny bohater, Jazon, czynił pełną przygód niezwykłych wyprawę na okręcie Argo; od imienia statku Jazon i jego towarzysze otrzymali miano Argonautów.
  2. Apatya — niechęć do czynu.