Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Pocałunki.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I ukwiał zacisnął płatki najciszej i jaknajtajniej,
i małe morskie koniki śpią w czarnej głębokiej stajni.


4

Na morzu wznoszą się fale jak tysiąc ust do księżyca...
Woda ma barwę młodego, zieleniącego się żyta...




BEZPIECZEŃSTWO

Boicie się o mnie? Dlaczego?
Ach, życie jest burzliwe i złe nieskończenie,
lecz czyż potrzeba syrenie
pasa ratunkowego?