Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Balet powojów.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czyś dlatego wichry minął w Wehabi, w Halebie,
Płacząc w grzywę słodkiej klaczy wykarmionej chlebem,
Aby łzami stwierdzić «wolność oka wśród pustyni?»

— Ty poetom drogę znaczysz; za twoim przewodem
Lecą myśli nasze dumne, buntownicze, młode,
Poematy nieczytane, toczące się z wiatrem!

W nas, po nocach twoje chmurne powstaje pragnienie
I słyszymy Muftaszarę, wzywającą rżeniem
Do ucieczki wgłąb pustyni przed pustynnym światem!