Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


czy się boleśnie, jakby kij przybijający dzieło miłosierdzia gminy w niego miał uderzyć.
— I-po-raz-trzeci! — woła razem z woźnym tryumfujący pan Radca.
W chwilę potem Kuntz Wunderli stoi u dyszla mleczarskiego wózka trzęsąc swą nędzną, starą, siwą głową i usiłując drżącemi rękami przełożyć przez siebie parcianą szleję. Z drugiej strony dyszla rzuca się w podskokach silny kudłaty pies w takiejże uprzęży, ujadając głośno, donośnie.