Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wark” ma podwójny system żagli, prostych i trókątnych, tudzież wielką gwiaździstą banderę o błękitnem polu.
Argentyna przysłała oddzielny statek; jest to pancernik: „Admirał Brown,” nad którego banderą, lubo dzień chmurny, stale świeci wielka tarcza wschodzącego słońca; nawet Japonja nie została za innemi, i popisuje się wcale pięknym, lubo w Europie zbudowanym krzyżowcem: „Matsuschima”, nad którego nazwą włosi wykręcają sobie języki, lecz który niemniej wielce im się podoba. Wszystkich statków zagranicznych jest przeszło 30; jest to dużo, ogrom każdego zważywszy; ale w każdym razie daleko jeszcze do cyfry, jaką zapowiadano. Zły stan zdrowia w Europie i obawa zawleczenia cholery wstrzymała zapewne niejeden okręt w drodze; inne, jak: meksykańska „Sarragossa,” spóźniły się poprostu.
Statków włoskich stoi w porcie dobrze drugie tyle. Największemi z pomiędzy nich zdaje się „Morosini,” „Lepante” i „Castelfidardo” choć i „Affondatore” i „Ancona” wyglądają jak dwa lewiatany. „Wezuwjusz” i „Etna” ciągną za sobą łodzie torpedowe. Pomiędzy okrętami uwijają się drobne parowczyki z admiralicą, czółna, szalupy i jak się tam zowią te wszystkie płaskie i głęboko wydrążone łodzie, które się wymijają, spotykają, gonią pluszcząc i świszcząc, i na których panowie wice admirałowie, admirałowie stoją w swoich trójrogich, złotem kapiących kapelu-